Od nowego roku KNF wdrożyła nowy, bardziej restrykcyjny sposób obliczania kredytowej zdolności. Każdy klient, który chciałby wziąć kredyt mieszkaniowy, musi posiadać zdolność do jego spłaty w okresie 25 lat, i to nawet wtedy, gdy chce się zadłużyć na lat 30 albo 35 lat.
Dotychczas wydłużanie okresu spłaty kredytu było dla banków buforem, który dopuszczał im udostępnić pieniądze nawet klientom nie dużo zarabiającym. Aż dwie trzecie nowo uruchamianych w poprzednim roku kredytów mieszkaniowych to były umowy zawierane na okres powyżej 25 lat, więc zmiana reguł liczenia zdolności kredytowej dotknie większość osób ubiegających się o kredyt mieszkaniowy. Albo będą musieli kupić mieszkanie, albo będą musieli ratować się środkami własnymi, albo po prostu odejdą z kwitkiem i będą skazani na wynajmowanie lokum.
Z początkiem roku banki zaczęły również gromadnie podwyższać swoje marże kredytów. Noworoczne zwiększenia marż ogłosiły już Alior, Bank DNB Nord, Raiffeisen, Polbank, a także ING Bank Śląski. NP. w ING Banku Śląskim min marża wzrosła z 1 do 1,15 proc., do tego dochodzi podwyżka stawki ubezpieczenia pomostowego (jeśli trzeba oczekiwać na wpis hipoteki) z 0,75 proc. do 1,2 proc. wysokości kredytu.
A na to wszystko nakłada się jeszcze wysoki poziom wskaźnika WIBOR 3M ( obecnie na poziomie prawie 5 proc), który jest stopą bazową dla wyliczenia odsetek – banki doliczają do WIBOR-u swoją marżę i w ten sposób powstaje oprocentowanie kredytu. To oznacza, że niektórzy klienci zapłacą za kredyt hipoteczny nawet 8 proc. w skali roku!



















